Szukany produkt
 
Wydawnictwo 

Kategorie

 
 

Informacje

 
 
historia wnętrz dom od roku 1700
historia wnętrz dom od roku 1700
Uwzględniono tu nie tylko pałace arystokracji, lecz także domy kupców i przedstawicieli klasy średniej

 

Autor: Steven Parissien
Tytuł: historia wnętrz dom od roku 1700
Tytuł oryginału: Interiors, Home since 1700
Tłumaczenie: Ewa Gorządek
Rok wydania: 2010
Miejsce wydania: Warszawa
Oprawa: twarde lakierowane okładki
Format: 230x255 mm
Ilość stron: 304
Międzynarodowy Standardowy Numer Książki: ISBN 978-83-213-4660-1
Wydawnictwo: ARKADY
 
  • Opis
  • Spis treści
 

HISTORIA WNĘTRZ DO OD ROKU 1700

Po raz pierwszy przedstawiono w tej książce związki między ewolucją domowego wnętrza a przemianami kulturalnymi i gospodarczymi jakie zachodziły w świecie zachodnim od początku XVIII wieku. Uwzględniono tu nie tylko pałace arystokracji, lecz także domy kupców i przedstawicieli klasy średniej, gdyż to właśnie te warstwy pierwsze korzystały z dobrodziejstw nowych technologii przy meblowaniu i ozdabianiu mieszkań. Nowe prądy zostały zilustrowane katalogami, albumami, obrazami i fotografiami z epoki.

Dr Steven Parissien jest kierownikiem działu edukacji w Prince Foundation for the Built Environment. Opublikował wiele prac z dziedziny konserwacji i historii architektury oraz historii kultury. Jego książka Adam Style została uznana w 1992 roku przez tygodnik „Apollo" za książkę roku, a w 1993 roku American Institute of Architects przyznał jej tytuł Book of the Year Choice. Wśród publikacji tego autora na uwagę zasługują George IV The Grand Entertainment (2001) oraz Transport Architekturę in the 20th Century (wydana wspólnie z Julianem Holderem w 2004 roku).

Ewolucja domowego wnętrza powiązana jest z historią konsumpcji i stylu. W tej książce po raz pierwszy przedstawiono ją na tle przemian kulturalnych i przemysłowych, jakie zachodziły w zachodnim świecie od XVII wieku.

W odróżnieniu od wcześniejszych tego typu opracowań publikacja ta nie prezentuje wyłącznie wspaniałych siedzib arystokratycznych: świetny tekst Stevena Parissiena opisuje przede wszystkim domy mieszczańskie i przedstawicieli klasy średniej, gdyż to właśnie te warstwy jako pierwsze korzystały z dobrodziejstw nowych technologii przy urządzaniu domów i mieszkań.

Ta znakomita książka, bogato ilustrowana zdjęciami z katalogów i albumów, a także reprodukcjami obrazów oraz fotografiami, zaznajamia czytelnika z niezwykle zajmującą, a niekiedy nawet zaskakującą historią wnętrz, którą autor ukazuje z perspektywy zjawisk zachodzących w Anglii i Ameryce Północnej. Stanowi doskonałą lekturę dla studentów i miłośników kultury pragnących dowiedzieć się, jak kształtowało się domowe wnętrze, a także zapoznać się z charakterystyką poszczególnych stylów. Narracyjny sposób pisania Stevena Parissiena nie tylko klarownie objaśnia przemiany zachodzące w tej dziedzinie, ale także tłumaczy, dlaczego do nich doszło.

300 ilustracji barwnych i 100 czarno-białych

Na czym polega projektowanie wnętrz? Czy chodzi tylko o dobranie i odpowiednie ustawienie przedmiotów? A może bardziej ma to związek z nami niż z rzeczami, które kupujemy i rozmieszczamy? A zatem czy projektowanie wnętrz, jak to ujęła Elsie de Wolfe, pionierka w dziedzinie dekoracji, jest odbiciem naszych indywidualnych „temperamentów, zwyczajów [oraz] skłonności", czy też, jak to widzieli dwaj modernistyczni krytycy w dziedzinie projektowania, „bezpośrednim odzwierciedleniem wartości, technologii, ekonomii, regionalizmu i ducha... rozwijającej się kultury"?.

Wnętrza, jak zauważył historyk Stephen Calloway, mogą być projektowane na różnorodne sposoby: „aby szokować lub dawać poczucie bezpieczeństwa, zagrać na awangardowej nucie lub podkreślić powszechnie szanowane wartości i pozycję społeczną właściciela, mogą też być po prostu wygodnymi i przyjemnymi dla oka pomieszczeniami". Nie da się zaprzeczyć, że domowe wnętrza od zawsze reprezentowały pozycję społeczną i aspiracje dorosłych mieszkańców domu: „Kiedy domowe otoczenie zaczęto postrzegać jako wyznacznik osobowości jego mieszkańców, ludzie nie szczędzili trudu, aby pokazać się z jak najlepszej strony". Do połowy XX wieku głównym celem, do jakiego dążono urządzając i dekorując dom, była wygoda. Pragnienie komfortu harmonijnie łączono z prezentacją upodobań estetycznych i entuzjazmem dla nowości i wynalazków. Właściciel domu chciał zwykle pokazać, że on lub ona są znakomicie obeznanani z najnowszymi stylami i technikami: nikt przecież nie lubi być postrzegany jako osoba nienadążająca za modą.

Z szerokiej perspektywy widać jednak, że nie wszędzie cele zakładane w projektowaniu wnętrz były takie same. Na przykład dążenie do wygody zawsze postrzegano jako charakterystyczną cechę niemiecką i anglosaską, a poszukiwanie modnych rozwiązań identyfikowano, słusznie lub nie, z Francją, Włochami i krajami skandynawskimi. Wygoda i moda nie zawsze idą ze sobą w parze, co szczególnie wyraźnie widać we wnętrzach typowych dla radykalnego modernizmu z lat 20. i 30. XX wieku. Jednak nawet w okresie rozkwitu modernizmu tylko bardzo nieliczne innowacje techniczne znalazły zastosowanie w „domowych przestrzeniach, gdzie najważniejsza była wygoda i wygląd".

Zbyt długo samo „projektowanie", a szczególnie „projektowanie wnętrz", łączono tylko z XIX i XX stuleciem. Jak zauważył David Lowenthal, perspektywa historyczna o tyle jest żywym źródłem, o ile nie pozwolimy sobie na skądinąd zrozumiałe, ale nieprzydatne przecenianie znaczenia osiągnięć i zdobyczy naszych czasów: „Czy telewizja, komputery, energia nuklearna i podróże w kosmos bardziej zmieniły życie w naszej epoce" - pytał - „niż kolej, oświetlenie gazowe, statki parowe, telegraf, masowo produkowana odzież i przedmioty domowego użytku zmieniły zachodni świat w latach 1800-1860?".

Według jednego ze współczesnych komentatorów, historię projektowania „rozpoczynano zwykle od czasów londyńskiej wystawy światowej i działalności Williama Morrisa w latach 50. XIX wieku", pomijając to wszystko, co powstało przed połową XIX wieku (a już z całą pewnością nie zwracano uwagi na to, czego nie uważano za „postępowe"). Być może najbardziej znanym przykładem takiego sposobu myślenia jest publikacja Nikolausa Pevsnera Pionierzy współczesności, której pierwsze wydanie ukazało się w roku 1936, w ekscytujących początkach modernizmu.

Pevsner uważał, że zastosowanie maszyn spowodowało zanik dobrego gustu w społeczeństwie i obwiniał mechanizację za „nieuleczalne zatrucie tych rzemieślników, którzy jeszcze przetrwali". Do tak radykalnych opinii nie odważył się posunąć nawet William Morris. Jak zauważył historyk Adrian Fort „W dojrzałej epoce wiktoriańskiej sztukę projektowania przez długi czas traktowano jako coś zdegenerowanego...". Wiele mówiący jest też fakt, że niemal wszyscy architekci, którzy doczekali się pochwały w książce Pevsnera, to mężczyźni.

Przez wiele dziesięcioleci historia projektowania wnętrz postrzegana była tak, jak odmalował ją w latach 30. XX wieku Pevsner - czyli z modernistycznego punktu widzenia. Dzisiaj, gdy korzystamy pełnymi garściami z globalnego eklektyzmu i autonomii technicznej XXI wieku - dającej nam swobodę „zarówno bycia innowacyjnymi, jak i kopiowania, gry ze stylami, co bynajmniej nie oznacza imitowania ich w pedantyczny i niewolniczy sposób, a także łączenia tego, co stare, z nowym" - dominację modernizmu mamy już za sobą. Znakomita wystawa na temat modernizmu, zorganizowana w 2006 roku przez Christophera Wilka w londyńskim Victoria and Albert Museum, trafnie podkreśliła olbrzymi wpływ, jaki wywarł ten styl. Autorowi udało się uniknąć nazbyt hagiograficznego podejścia do pionierów modernizmu i pokazać, że nawet oni miewali różne wątpliwości. Być może jednak najważniejsza refleksja towarzysząca tej wystawie zawiera się w pytaniu, na ile zestarzały się teorie i wytwory modernistyczne. Kto wie, czy nie wypadałoby się nawet zgodzić z prowokacyjną opinią Calloway"a, że „skoro teraz patrzymy na modernizm z bardziej historycznej perspektywy i widzimy go w świetle wielu innych alternatywnych tendencji, jakie rozwinęły się dzisiaj, może powinniśmy go spostrzegać jako jeszcze jeden styl historyczny".

Większość teoretycznych opracowań dotyczących historii projektowania wnętrz podąża drogą wskazaną przez Pevsnera. Stanowczo zbyt wiele uwagi poświęcono w nich najbardziej znanym twórcom i ich dziełom. W nieuchronny sposób spowodowało to pominięcie domów, mebli i wyposażenia nabywanych przez większość ludzi dokonujących zakupów, które bardzo rzadko - zarówno z powodu ceny, jak i estetyki - można było zaliczyć do awangardy lub postępowego kanonu. Jak twierdził Paul Greenhalgh, „historia projektowania może być postrzegana jako jedno z powracających napięć między eklektyzmem historycznym i ideologiami, które usiłowały go zastąpić". W podręczniku z 1966 roku w omówieniu (bardzo skrótowym) okresu regencji i czasów wiktoriańskich, w rozdziale zatytułowanym Dziewiętnastowieczne fiasko, napisano: „Aż do nowoczesnych czasów komunikacji masowej wszystkie mody zaczynały się zawsze wśród niewielkich i wpływowych środowisk... I stamtąd przenikały w dół, najpierw do mieszczaństwa, upraszczając się po drodze, a na końcu do najbiedniejszych warstw społecznych, gdzie były już tylko w prymitywny sposób naśladowane w tanich materiałach". (Nieco później te same okresy zostały „spisane na straty" przez specjalistę od okresu wiktoriańskiego jako epoka „bezmyślnej imitacji"). Dla innego historyka sztuki projektowania piszącego w latach 80. XX wieku, „potworności" gustu z połowy XIX stulecia były pochodną „wulgaryzacji" przez klasę średnią tego, co w poprzednich dekadach osiągnęli bogaci mieszczanie i klasy wyższe: „Powszechnie stosowana dziś maszyna buszowała w gąszczu fałszywie interpretowanych motywów i form odziedziczonych z przeszłości. Zrodziło to bezprecedensową wulgarność, rozprzestrzeniającą się w coraz szybszym tempie na skutek masowej produkcji". Godna uwagi, nieobojętna klasowo konkluzja autora zmierzała do tego, że rozwój przemysłu „zaowocował nie tyle lepszym zaopatrzeniem w przedmioty wyższej jakości dla wszystkich, co obniżeniem standardów dla bardzo wielu". Jak zwykle zatem, winić należy produkcję masową i masowego konsumenta.

Ta książka jest zupełnie inna. Nie będzie po raz kolejny głosić dobrej nowiny „o powstaniu, rozwoju i triumfie ruchu modernistycznego". Opowiada o tym, jak na Zachodzie ludzie średnio zamożni urządzali i ozdabiali swoje domy. Na przestrzeni ostatnich trzech stuleci rozwój przemysłu odgrywał decydującą rolę w ewolucji typowego wnętrza i z tego powodu jest to wątek dominujący w niniejszym opracowaniu.

W mojej opowieści o wpływie techniki na wygląd przeciętnego wnętrza domowego punkt krytyczny pojawia się dokładnie w połowie trzystuletniego okresu: Great Exhibition - Wielka Wystawa Przemysłu Wszystkich Narodów w Londynie w 1851 roku, na której zaprezentowano nowe rozwiązania techniczne i potencjał przemysłu maszynowego, była momentem przełomowym w społecznym uznaniu roli maszyny. Przez następne sto pięćdziesiąt lat usiłowaliśmy poradzić sobie z powstałą wówczas dychotomią: jak ustanowić kruchą równowagę między rzemiosłem, „gustem" a korzyściami płynącymi z produkcji masowej.

Nie można przecenić wpływu mechanizacji na wygląd domu. Produkcja masowa ograbiła rzemieślników z przywileju podejmowania decyzji i wpływu na efekt własnej pracy; kiedy proces produkcji już się rozpoczął, nie mieli oni możliwości zmiany wyglądu przedmiotu. Kluczowym problemem stał się zatem projekt wyjściowy wprowadzany do produkcji, a nie sam jej proces. I do dnia dzisiejszego zmagamy się z tym faktem.

Książka ta opowiada też o podnoszeniu się statusu społecznego oraz o właścicielach domów potrafiących się cieszyć z owoców rewolucji przemysłowej, bez poczucia winy i bez narażania się na protekcjonalne traktowanie ze strony innych. Postęp techniczny oznaczał, że to, co na początku XVIII wieku było dla większości właścicieli domów niedostępnym luksusem, sto (a nawet pięćdziesiąt) lat później stało się dla nich już w pełni osiągalne. Jeden z angielskich pisarzy zauważył, że w 1835 roku typowy chłopski dom był równie dostatnio umeblowany jak dom zamożnego kupca z 1775 roku. W XIX wieku tego typu obserwacje były dość powszechne, chociaż nie w całej Europie.

Rozwój przemysłu przyczynił się także do wyemancypowania kobiet, które zyskały specyficzną arenę działania - domowe otoczenie, gdzie niepodzielnie panowały. Pod koniec XIX wieku w Paryżu kobiety z klasy średniej były już rozpoznawalne jako odrębna grupa konsumentów dysponująca „wolnym czasem, aby odwiedzać największe paryskie galerie handlowe oraz sklepy, a także posiadająca środki do zaspokajania swoich kaprysów i zachcianek na zakupach". Niemniej jednak walka nie została jeszcze wygrana. Nawet w najnowszej historii projektowania pojawiła się uwaga: „Pomińmy wszystkich projektantów i zobaczmy, co zrobili dekoratorzy - mając na myśli kobiety i tradycyjny gust". Jest to dowód na to, że nadal pozostaje aktualne stawianie znaku równości między urządzającymi swoje domy kobietami a tym, co tradycyjne i nienowatorskie. Po raz pierwszy zostało to uznane za pewnik przez męskich reformatorów w dziedzinie projektowania w latach 60. XIX wieku. Wprawdzie w latach 80. XX wieku historycy i krytycy zaczęli zwracać większą uwagę na XX-wieczne projektantki, takie jak Eileen Gray, Ray Eames czy Marion Dorn, niemniej jednak takie wyjątki są gestem symbolicznym - czyż nie wskazano na te kobiety-projektantki jedynie po to, aby „poszerzyć modernistyczny kanon?" Od zarania takich ruchów jak Arts and Crafts i od reformy wzornictwa historia projektowania wnętrz zazwyczaj była przedstawiana jako poważna i z natury rzeczy etyczna batalia toczona między „prawdziwymi twórcami" a dekoratorami domów - gdzie ci drudzy zwykle kojarzeni byli z tym, co bezmyślnie powierzchowne, a nawet czasami nazywani oszustami i krętaczami. Jednak obraz tej heroicznej walki między siłami światła i ciemności nie daje nam zbyt wiarygodnego wizerunku ewolucji wnętrz przeciętnego domu. Po pierwsze, właściciele domów rzadko korzystali z tego, co projektanci sugerowali im, aby kupować. Bardzo niewielu właścicieli domów z klasy średniej stać było w latach 20. lub 30. XX wieku na krzesła Breuera lub Mięsa. (Jak zapytał otwarcie jeden z historyków: „Dlaczego projekty nowatorów często były tak niewygodne?"). Sukces stylu art deco po Wystawie Paryskiej w 1925 roku, tak wyraźnie odbiegającej od chłodnego przyjęcia wczesnych produktów modernistycznych, stanowi jeden z przykładów na to, że odbiorcy idą własną drogą, podczas gdy znawcy projektowania pokazują inną. Najwyższy czas, aby je ze sobą pogodzić.

To nie jest opowieść o wielkich projektantach ani też o stylach, jakim hołdowali właściciele wielkich rezydencji i pałaców. Wielu architektów, których twórczość zwykle jest omawiana w historii projektowania wnętrz, w tym opracowaniu zostało zaledwie wspomnianych, podobnie jak pracownie lub ugrupowania, które niewiele wniosły do ewolucji typowego domu. Jest to opowieść o tym, co my sami moglibyśmy zrobić ze swoim domem, gdybyśmy żyli w tamtych czasach.

Data dodania produktu: 21 padziernik 2010.
 

Klienci, którzy wybrali ten produkt, kupili również:

kominki projektowanie domowego ogniska
kominki projektowanie domowego ogniska