Szukany produkt
 
Wydawnictwo 

Kategorie

 
 

Informacje

 
 
historia i struktura ogrodu rodzinnego
historia i struktura ogrodu rodzinnego
Codzienny temat architektury krajobrazu

 

Autor: Beata J. Gawryszewska
Tytuł: historia i struktura ogrodu rodzinnego
Rok wydania: 2006
Miejsce wydania: Warszawa
Oprawa: miękka
Format: 170x240 mm
Ilość stron: 140
Międzynarodowy Standardowy Numer Książki: ISBN 83-7244-713-6
Wydawnictwo: Wydawnictwo SGGW
 
  • Opis
  • Spis treści
 

Wśród dzieł uczynionych ręką człowieka ogród rodzinny jest jednym z najbardziej autentycznych, szczerych i bezpośrednich przejawów dążenia do piękna we współpracy z naturą. Przybiera ona formy rozmaite – od uduchowionej sielskości do dosłownego kiczu. Wykonywany jest samodzielnie i bezpośrednio lub powierzany projektantowi. Jest wtedy wyrazem bądź osobistego, nieraz intuicyjnego działania, opartego na tradycji i wyobraźni, bądź wyrazem zaufania, a bywa, że potrzeby wynikającej z bezradności. Na tak różnorodne rozwiązania można spojrzeć całościowo, tak jak zrobiła to autorka.

W swej pracy Beata Gawryszewska rozwija rozległą panoramę historii i postaw, ukazującą różnorodność form i możliwości tkwiących w pojęciu ogrodu rodzinnego. Ten wydawałoby się codzienny temat architektury krajobrazu, podejmowany zarówno przez wybitnych projektantów, jak i będący osobistą wypowiedzią, objawia się w tej książce jako fenomen kryjący intymne tajemnice przeżyć oraz ukryte warstwy symboli i znaczeń. Poruszając się swobodnie po obszarach wielu kultur i epok, autorka rozwija zagadnienia, które stają się istotne również dla współczesnej estetyki, która dochodząc do fenomenu ogrodu domowego, może wiele z opracowania Beaty Gawryszewskiej skorzystać.

Osobowość człowieka, na którą składają się między innymi preferencje przestrzenne i wrażliwość estetyczna, kształtuje się w jego środowisku. Istnieje zależność między człowiekiem a przestrzenią jego życia. Dlatego też można sądzić, że zasady kształtowania przestrzeni egzystencjalnej wynikają z indywidualnych preferencji człowieka i odwrotnie - odpowiednio ukształtowane otoczenie sprawia, iż funkcjonowanie osobowości ludzkiej jest harmonijne i właściwe.

Miejsce, które staje się domem i ogrodem, pozostaje z człowiekiem w silnym związku, podobnym do związku między jednym i drugim człowiekiem. Otto Friedrich Bollnow rozumiał to jako budowanie domu, jako czynności przekształcania miejsca, które określają człowieka istotowo. Twierdził, iż człowiek może owocnie wypełniać swoją misję w świecie, „...tylko wówczas, gdy w swoim domu znalazł osłaniającą przystań". Miejsce udomawia człowieka, staje się dla niego szczególnie ważne, a człowiek udomawiając miejsce, próbuje je przybliżyć swemu wyobrażeniu o raju, raju utraconym jak u Miltona. Człowiek taki, to człowiek zamieszkujący, homo habitans.

Problematyka ładu przestrzeni nie sprowadza się tylko do kwestii estetycznych czy funkcjonalnych. Rezolucja Rady Europy z dnia 12 lutego 2001 roku, dotycząca jakości architektury w środowisku, wskazuje na publiczną troskę o podnoszenie jakości środowiska, w którym obywatele Europy prowadzą codzienne życie (day-to-day environment). Weronika Wiśniewska6 pisze o krajobrazach codziennych tak różnych od pięknych widoków, które potocznie kojarzymy z definicją słowa „krajobraz". A przecież krajobraz to otoczenie, które tworzą wokół siebie ludzie. Oblicze naszych osiedli, wsi, miasteczek tworzą przestrzenie codziennej egzystencji człowieka.

W tej książce nie będę się zajmować reprezentacyjnymi przestrzeniami publicznymi, choć odgrywają one ważną rolę w budowaniu wizerunku naszych miast i miejscowości w oczach przybyszów. Mimo że one również biorą udział w grze przestrzennej, jaką jest opisywana struktura, dla uproszczenia wywodu zajmę się jej wyjaśnieniem na przykładzie przestrzeni zamieszkiwanych - domów w ogrodach.

Prawidłowe struktury przestrzenne, wyrażające się w następowaniu po sobie domen prywatnych, społecznych i publicznych, w postaci specyficznego repertuaru form to przestrzenie architektury dialogu, opisywanej przez JackaDominiczaka, który powołuje się na jednego z najwybitniejszych moralistów naszych czasów - Emmanuela Levinasa. „...Lćvinasowska etyka zaczyna się od zakazu; mówi, że wolnością możemy cieszyć się u siebie w domu - w samotności, w pojedyńczości. Kiedy jednak przekraczamy granicę naszego domu, kiedy wychodzimy na zewnątrz, wolność musi zostać podporządkowana etyce.

Jeśli zastanowić się nad estetyką przestrzeni publicznej tworzonej na Zachodzie, okazuje się, że jest ona ciągle obrazem narcyzmu związanego z postawą egzystencjalną. To postawa samotności nieufnej wobec drugiego człowieka. To postawa, która mówi językiem Sartre"a: »jeśli chcesz znaleźć swoją przeszłość, musisz patrzeć w swoje własne życie, potem dokonać własnych wyborów«. Wedle takich założeń budynek, tak jak egzystencjalna psychoanaliza, powinien eksponować to, co jest w środku”.

Podobnie jest z krajobrazem - codzienną przestrzenią egzystencji. Wyraża kondycję społeczności, która ją zamieszkuje. Jakość naszego otoczenia wpływa na jakość naszego życia, tylko że początkowo kolejność jest odwrotna: to jak się czujemy (samotni czy we wspólnocie, intruzi czy mile widziani), decyduje o tym, co wokół siebie budujemy. Za pomocą struktury i form budowanych w krajobrazie codziennym opisujemy nasz stosunek do wspólnoty i nasze w niej miejsce. Tworzenie właściwej struktury przestrzennej jest podobne do „ustawienia" w fenomenologicznej terapii Berta Hellingera - domeny przestrzenne i ich granice ulegają zmianom, przetasowaniom i przesunięciom, jak „aktorzy" w hellingerowskiej psychodramie. Proces ten trwa dopóty, dopóki wszyscy uczestnicy - elementy systemu, nie poczują, że znaleźli się na swoim miejscu (system nie osiągnie optimum).

Przestrzenie o opisanej wyżej strukturze są właściwe dla dojrzałych społeczności. Dojrzałość ta wyraża się w głębokich związkach z miejscem: wspólnej historii i tradycji wyrażanej w tej przestrzeni, kultywowaniu form krajobrazu kulturowego, wyrażających wspólne wartości i dających wspólne korzenie. Takich społeczności i takich przestrzeni jest w naszym kraju niewiele. Niedojrzałe wspólnoty lokalne nie są w stanie wykształcić prawidłowych struktur w przestrzeni, podobnie jak niedojrzałe jednostki (dzieci i osoby upośledzone umysłowo) nie są w stanie „ogarnąć" swojej przestrzeni i właściwie nią gospodarować. Nie można zaś mówić w takim sensie o dojrzałości wspólnoty, jeśli w wyniku wydarzeń burzliwej historii jest ona zbyt młoda i nie zdążyła jeszcze odnaleźć i usankcjonować w przestrzeni swych związków z krajobrazem. Można obserwować, w jaki sposób radzi sobie ona z nową sytuacją i poznawszy ten proces, próbować go we właściwy sposób wspomagać.

Chaos przestrzenny jest tak samo szkodliwy dla organizmu ludzkiego, jak zanieczyszczenie środowiska patogenami chemicznymi, falami radiowymi czy hałasem. Organizm traci dużo sił na przetrwanie, cały czas skupiając się na porządkowaniu. Jest to zgodne z naturalnym kierunkiem procesów życiowych, polegających na podnoszeniu entalpii układu, ale w ten sposób pierwsze pokolenia wegetują w przestrzeni zamiast się dynamicznie rozwijać. Chaos przestrzenny, wyrażający się w braku czytelności struktury, bywa indykatorem kondycji wspólnot, ich dojrzałości i skali partycypacji w budowaniu swego środowiska. W tym rozumieniu lepsza jest jednak „żywa przestrzeń", choć jej forma bywa niedoskonała, niż sztucznie narzucona, wyidealizowana „makieta", która nie pozwalając się przekształcać, wyraża martwotę. „Niedoskonałość jest ludzka. Jest na czasie i ma czas. (...) Doskonałość nie ma przyszłości. Jest skostniała. Niedoskonałość posiada moc. Chce czegoś. W niej jest napięcie. Ma siłę przyciągania. Potrzebuje jeszcze czegoś. Jest zdana na branie i dlatego uzależniona od związków z innymi i od wymiany. Dla doskonałości związki z innymi są zbędne. Jak długo jesteśmy niedoskonali, jesteśmy doskonale ludzcy i mamy przyszłość". Nader często ogrody projektuje się bez uwzględnienia potrzeb człowieka, rodziny oraz wartości miejsca, powielając konwencjonalne rozwiązania wzięte z popularnych czasopism i katalogów. Prowadzi to do degradacji środowiska życia człowieka nie tylko w jego warstwie materialnej, ale ze względu na wpływ otoczenia na osobowość człowieka - w warstwie kulturowej i duchowej. Najczęściej jednak ogrody rodzinne tworzą sami użytkownicy. Wtedy często zdarza się, że powstają rozwiązania pozbawione cech świadomej kompozycji projektowej. Jeżeli natomiast rodzina ucieknie się do pomocy projektanta, poprawne formalnie rozwiązanie nie spełnia na ogół jej społecznych i kulturowych potrzeb, będąc co gorsza pozbawione warstwy symbolicznej, którą intuicyjne (spontaniczne) projektowanie zwykle zawiera. Sztampowo projektowane ogrody przydomowe nie tylko nie mają nic wspólnego z kulturą danego regionu, ale również nie współgrają z potrzebami i, co za tym idzie, z osobowością użytkowników, ujmując im pełni świadomego gospodarowania - utożsamiania się z własnym miejscem, intencjonalnego postrzegania go i rozumienia.

Książka ta opisuje wyniki moich kilkuletnich badań, których efektem była praca doktorska „Struktura współczesnego ogrodu rodzinnego". Od tego czasu minęło prawie pięć lat, więc uaktualniłam ją- dokonałam licznych skrótów, ale i uzupełnień.

Badania ogrodu rodzinnego, które przeprowadziłam na potrzeby mojej pracy doktorskiej, miały na celu określenie trzech zasadniczych jego warstw:
1) warstwy funkcjonalnej - podziału funkcjonalnego i, co za tym idzie, przestrzennego ogrodu oraz relacji przestrzennych domu i ogrodu;
2) warstwy formalnej - związku między domem a ogrodem, wnętrzem a zewnętrzem; znaczenia ich wzajemnych relacji przestrzennych;
3) warstwy symboliczno-znaczeniowej - znaczeń symbolicznych i kulturowych poszczególnych partii ogrodu i ich funkcji.

Badania te posłużyły do stworzenia modelu ogrodu rodzinnego, łączącego wymienione warstwy w organiczną całość.

Struktura ogrodu rodzinnego zawsze związana była z użytkowaniem go i tworzeniem przez rodzinę zamieszkującą siedlisko, w którym się znajdował. Działalność amatorów (właścicieli) w kształtowaniu ogrodu domowego jest wpisana w jego historię od początku. Działalność ta polegała głównie na przekształcaniu ogrodu już po jego założeniu. Zmiany te dokonywane były z tą samą pasją, która kieruje współczesnymi ogrodnikami amatorami. Szesnastowieczny poeta Lodovico Ariosto „...żadnej rośliny nie pozostawi trzy miesiące na jednym i tym samym miejscu, raz sadzi pestki brzoskwiń, raz inne nasiona, chodzi co chwila oglądać słabe jeszcze pędy, podsypuje je, okopuje, aż nareszcie biedne rośliny z nadmiaru ogrodniczej troskliwości - usychają. Nie znając się dobrze na gatunkach sadzonek, oczekuje z nasienia czego innego aniżeli to, co wzeszło".

Ilekroć odwiedzam „reklamowe"" ogrody architektów krajobrazu pracujących w zawodzie i przeciwstawiam je ogrodom architektów krajobrazu urządzanym tylko na własny użytek oraz „spontanicznie powstającym" ogrodom nieprofesjonalistów, dochodzę do wniosku, że nieporządek w kompozycji czy niezbyt ortodoksyjne stosowanie się do uznanych zasad są nieodłącznie związane z przestrzenią, w której rodzina żyje i traktuje ją jak swoje terytorium. Jest koniecznym warunkiem „prawdziwości" ogrodu. Witold Rybczyński traktuje w podobny sposób przestrzeń mieszkania: „Domowość nie oznacza nieskazitelności. Gdyby tak było, wszyscy mieszkalibyśmy w bezosobowych wnętrzach, wziętych żywcem z pism architektonicznych. To czego brak w tych nienagannie czystych pokojach albo co przebiegli fotografowie usunęli przed zrobieniem zdjęcia, to jakiś ślad ludzkiej obecności. Mimo artystycznie porozstawianych wazonów i starannie ułożonych książek o sztuce nie widać, żeby tu ktoś kiedyś mieszkał. (...) czy ludzie mogą naprawdę gdzieś żyć, nie robiąc bałaganu? Jak udaje im się nie porozrzucać niedzielnych gazet po całym salonie? Jak sobie radzą bez pasty do zębów czy resztek mydła w łazience? Gdzie ukrywają oznaki życia codziennego?".

Kreacja ogrodu ma kapitalne znaczenie w poczuciu terytorialności – jest doskonałym sposobem przełożenia własnej osobowości na przestrzeń egzystencjalną. Udział w kształtowaniu ogrodu przez uczestnictwo w procesie jego wegetacji warunkuje poczucie komfortu. Polega to na możliwości wprowadzania zmian w przestrzeni ogrodowej w miarę postępowania przemian w osobowości. Powstaje sprzężenie zwrotne powodujące, że przestrzeń ogrodu wpływa na jakość funkcjonowania osobowości użytkownika, podobnie jak posiada on wpływ na jakość funkcjonowania ogrodu. Obraz ogrodu zaczyna odgrywać doniosłą rolę, jako odczuwalna przez człowieka, realna część samego siebie.

Wynika to z potrzeby budowania i uwzględniania tak zwanej przestrzeni osobistej. Przestrzeń uznana za osobistą musi się opierać na pozytywnych doznaniach percepcyjnych, musi być „wygodna" i wynikająca z subiektywnego poczucia piękna. To nie jedyne symboliczne odniesienia związane z przestrzenią siedliska. W naszych czasach i w naszej kulturze organizacja przestrzenna nie egzemplifikuje już tak dosłownie całościowego obrazu świata, nikt też od niej tego nie oczekuje. Inaczej sprawa przedstawia się w społecznościach pierwotnych. Przestrzeń wiosek indonezyjskich, opartych na strukturze rodowej, rodzinnej, stanowi swoiste diagramy kosmicznego ładu. Warto więc zwrócić uwagę na to, że przestrzeń siedliska od zarania jego dziejów nosi w sobie ważne dla człowieka wartości symboliczne, którym postaram się przyjrzeć na równi ze strukturą formalną i funkcjonalną tegoż siedliska.

 

Data dodania produktu: 13 listopad 2006.