Szukany produkt
 
Wydawnictwo 

Kategorie

 
 

Informacje

 
 
sad dochodowy
sad dochodowy
Odpowiada na pytanie, jak zmodernizować sad, aby zaczął przynosić większy dochód

 

Autor: Augustyn Mika
Tytuł: sad dochodowy
Rok wydania: 2010
Miejsce wydania: Warszawa
Oprawa: miękka
Format: 170x240 mm
Ilość stron: 307
Międzynarodowy Standardowy Numer Książki: ISBN 978-83-61574-40-8
Wydawnictwo: Hortpress Sp. z o. o.
 
  • Opis
  • Spis treści
 

SAD DOCHODOWY

„Sad dochodowy” odpowiada na pytanie, jak zmodernizować sad, aby zaczął przynosić większy dochód. Które z gatunków drzew owocowych mogą dać dochód i w jakich warunkach. Jakie są wymagania drzew karłowych i półkarłowych, które trzeba zaspokoić, aby uzyskać wysokie plony i dobrą jakość owoców. Jakie odmiany są dochodowe i jakie zabiegi w sadzie są konieczne, a z których można zrezygnować. Jak zebrać owoce, przechować i przygotować do sprzedaży.

Prof. dr hab. Augustyn Mika jest absolwentem Wydziału Ogrodniczego SGGW w Warszawie. Po studiach doskonalił swoją wiedzę sadowniczą w Anglii, USA, we Włoszech i w Japonii. Jest propagatorem uprawy drzew karłowych, specjalistą od formowania i cięcia koron, entuzjastą uprawy gatunków mało znanych.

Od 50 lat pracuje w Instytucie Sadownictwa i Kwiaciarstwa im. Szczepana Pieniążka w Skierniewicach. Jest znanym autorem książek popularyzujących wiedzę sadowniczą oraz kilkuset artykułów opublikowanych w czasopismach ogrodniczych. Dużą popularnością cieszą się jego książki: „Nowoczesny sad karłowy", „Sztuka cięcia drzew owocowych", „Owoce dla amatorów", „Wiśnie w intensywnej uprawie", „Jabłoń", „Krzewy owocowe" i inne.

Prowadząc badania w Instytucie, prof. Augustyn Mika wykazał, że przyginanie pędów młodych drzew owocowych przyspiesza formowanie pąków kwiatowych i owocowanie. Pomysł przyginania pędów za pomocą spinaczy znalazł zastosowanie w sadach całej Europy oraz w USA. Profesor upowszechnił w Polsce formowanie korony wrzecionowej i osiowej oraz cięcie odnawiające drzew po ich wejściu w okres owocowania. Opracował sposób sadzenia, formowania i cięcia wiśni, który umożliwia zbiór owoców kombajnem. Był inicjatorem badań nad uprawą śliw przystosowanych do zbioru kombajnem, które zakończyły się sukcesem. Zbudowany w Instytucie kombajn zbiera sprawnie śliwki przeznaczone do przerobu przemysłowego przy wydajności do 5 ton na godzinę. Aktualnie prof. Augustyn Mika pracuje nad nowym modelem sadu śliwowego, który umożliwi maszynowy zbiór śliwek deserowych.

W książce, którą oddajemy do rąk Szanownych Czytelników, autor opisuje takie metody uprawy drzew owocowych, które powinny zapewnić dochód. Prezentuje najbardziej opłacalne odmiany, przedstawia odpowiedni dobór odmian i podkładek do siedliska, opisuje metody pozyskiwania owoców wysokiej jakości, które łatwo znajdują nabywcę i osiągają korzystną cenę.


W Polsce obserwujemy od kilku lat nadprodukcję owoców. Duża podaż owoców przy niewielkim popycie powoduje trudności z ich zbytem oraz niskie ceny, jakże często niepokrywające nawet kosztów produkcji. Dochody sadowników w wielu gospodarstwach są bardzo mizerne. Mimo tej niepomyślnej koniunktury trudno radzić komukolwiek, aby zrezygnował z produkcji owoców, jeśli ma dobrze utrzymane gospodarstwo sadownicze lub otrzymał je w spadku po rodzicach i jest ono wyposażone w niezbędny sprzęt i chłodnię. Często jest to dorobek wielu pokoleń, którego nie wolno zaprzepaścić. Jak więc wybrnąć z trudnej sytuacji? Trzeba szukać nowych rozwiązań, które mogą przynieść zyski. W celu podniesienia dochodowości sadownicy często powiększają obszar uprawy drzew owocowych, aby w ten sposób zwiększyć zbiory owoców. W obecnej sytuacji nie przynosi to istotnych efektów. Nie wystarczy zwiększać plonów, raczej należy poprawiać ich jakość, produkować owoce poszukiwane na rynku krajowym i na eksport, które uzyskują wysoką cenę. Oznacza to, że trzeba zrezygnować z uprawy pewnych odmian i rozpocząć uprawę innych.

W celu poprawy jakości owoców należy podjąć zdecydowane działania. Wiadomo, że w zbiorach jabłek w Polsce jest zbyt dużo owoców z usterkami, zbyt drobnych, które trzeba sprzedać za grosze do przerobu przemysłowego. W uprawie grusz przeważają odmiany mało atrakcyjne dla konsumentów, w sadach śliwowych mamy głównie odmiany dojrzewające w sierpniu, kiedy rynek zapełniony jest śliwkami z ogrodów i działek. Można by korzystnie eksportować czereśnie, lecz w sadach znajdują się głównie odmiany do tego nieprzydatne. W sadach wiśniowych 70% zajmuje późno dojrzewająca, kwaśna odmiana "Lutówka", gdy o wiele lepszą cenę uzyskuje wcześnie dojrzewająca, smaczna odmiana "Debreczyn".

Wszystkie te mankamety można usunąć przez modernizację sadów: wymianę odmian na bardziej opłacalne oraz starych drzew na młode, wprowadzenie zabiegów poprawiających jakość owoców, doskonalenie przechowywania i znajdowanie korzystnych rynków zbytu. W Europie Zachodniej sadownicy już od dawna zorganizowani są w różnego rodzaju grupy producentów, spółki i spółdzielnie, ponieważ organizacje te mogą przygotować duże partie jednolitych jakościowo owoców i negocjować ceny z poważnymi przedsiębiorstwami handlowymi. Organizacja sadowników może zakupić drogi sprzęt, np. linię do mycia, sortowania i pakowania czereśni w atmosferze dwutlenku węgla, która dla indywidualnego sadownika jest zbyt kosztowna. Taka organizacja jest bardzo pomocna w rozwijaniu eksportu. To bardzo ważne zadanie w sytuacji, gdy zbieramy trzykrotnie więcej jabłek niż ich krajowe spożycie. Grupa producencka ma większe niż sadownik indywidualny możliwości zakupienia nowoczesnego urządzenia do sortowania i pakowania owoców oraz ich podania w atrakcyjnej formie. Nie wystarczy zwiększać zbiory, aby uzyskać wyższy dochód. Trzeba analizować, na jakim etapie produkcji można obniżyć koszty i jakie są szczególne wymagania rynku, jak trafić w potrzeby i gusty klientów, jakie odmiany i gatunki uprawiać, jak podnieść jakość owoców.

Ostatnio sadownicy zasypywani są reklamami i ofertami środków chemicznych poprawiających strukturę gleby, odżywianie się drzew, regulujących wzrost, kwitnienie i owocowanie, zapobiegających szkodom przymrozkowym itp. Warto wiedzieć, które z tych środków są niezbędne, a które można pominąć w produkcji, aby nie powiększać zbędnych kosztów.

„Sad dochodowy" jest odpowiedzią na wiele pytań: w jakim regionie i siedlisku założyć sad; który z gatunków drzew owocowych może dać dochód i w jakich warunkach; jakie są wymagania drzew karłowych i półkarłowych, które trzeba zaspokoić, aby uzyskać wysokie plony i dobrą jakość owoców; jakie odmiany są dochodowe; jak ciąć i pielęgnować drzewa po posadzeniu, aby wcześnie zaowocowały; jakie zabiegi w sadzie są konieczne, a z których można zrezygnować; czy konieczne jest nawożenie doglebowe i dolistne; jak zebrać owoce, przechować i przygotować do sprzedaży.

Sadownictwo towarowe w Europie Zachodniej zaczęło się rozwijać w XVIII wieku, czerpiąc wzory z ogrodów klasztornych, przypałacowych i dworskich, w których już wtedy uprawiano drzewa karłowe, sadzono je gęsto i prowadzono w formie szpalerów, stożków, sznurów itp. W XIX wieku nastąpił duży postęp nauk rolniczych, podjęto m.in. badania nad uprawą drzew owocowych. W rozwoju nauk sadowniczych na czoło wysunęła się Stacja Badawcza w East Mailing, w Anglii, w której zgromadzono wszystkie znane podkładki, przebadano je, a wyniki przedstawiono w 1912 roku. Okazało się, że najwartościowszą podkładką karłową pod jabłonie jest klon z numerem 9, a półkarłową - klon z numerem 7. W ten sposób wyłoniły się dwie pierwsze podkładki: Mailing 9 ("M.9") i Mailing 7 ("M.7"). Następne podkładki ("M.26") uzyskano na drodze hodowli. Przed pierwszą wojną światową i w okresie powojennym w Stacji Badawczej East Mailing opracowano nowoczesne sposoby rozmnażania podkładek i odmian, formowania i cięcia drzew, pielęgnacji gleby, zwalczania chorób i szkodników, przechowywania owoców w chłodni i nawet wykonano próby z przechowywaniem owoców w kontrolowanej atmosferze. Osiągnięcia sadownicze z East Mailing wywarły duży wpływ na działalność innych ośrodków naukowych, głównie w Holandii, we Francji, Włoszech, a także w Polsce.

W USA, Rosji i w Niemczech sadownictwo towarowe rozpoczęło się od polowej uprawy drzew. Silnie rosnące drzewa szczepione na siewkach wysadzano w polu, w rozstawie od 8 x 8 do 12 x 12 m i pozwalano im rosnąć swobodnie. Gdy drzewa zaczynały owocować (5-10. rok), rozpoczynano prześwietlanie koron. Pod drzewami uprawiano rośliny rolnicze tak długo, jak tylko się dało, lub też zadarniano ziemię (w Tyrolu) w celu wypasania owiec. W podręcznikach z okresu międzywojennego znajdujemy opisy tych dwóch typów sadów. Polowa uprawa drzew nazywana była sadem, uprawa natomiast w ogrodzie - ogrodem owocowym.

W Polsce w tym czasie owoce uprawiano prawie wyłącznie w sadach chłopskich, przydworskich i przydomowych. Ogrody owocowe z drzewami karłowymi nie odgrywały w towarowej produkcji owoców żadnej roli. Przez 40 lat po ostatniej wojnie nasze sadownictwo rozwijało się głównie według wzorców czerpanych z USA. Uprawiano wytrzymałe na mróz amerykańskie lub kanadyjskie odmiany jabłoni: "Mclntosh", "Spartan", "Cortland", "Bankroft", "Vista Bella", "Jerseymac", "Wealthy" i mniej wytrzymałe - "Red Delicious" i "Idared". Były one szczepione na siewkach odmiany "Antonówka", zaś uzyskane w ten sposób silnie rosnące drzewa sadzono w luźnej rozstawie, od 300 do 400 sztuk na hektar. Również grusze i śliwy szczepione były na silnie rosnących siewkach, podczas gdy w Europie Zachodniej szczepiono je tak jak jabłonie - na podkładkach rozmnażanych wegetatywnie. Już w latach pięćdziesiątych, wzorem USA, Instytut Sadownictwa propagował w sadach murawę, najpierw pod koronami drzew, a później, kiedy pojawiły się herbicydy-w międzyrzędziach.

Przez dwa dziesięciolecia lat powojennych nie było w Polsce warunków do uprawy karłowych jabłoni i grusz, ponieważ poziom wykształcenia sadowników nie był zbyt wysoki, a wyposażenie gospodarstw w sprzęt sadowniczy było bardzo słabe. Rolnicy, którzy mieli sady, uprawiali z reguły zboża i ziemniaki między rzędami drzew, co charakteryzowało preferowaną wówczas gospodarkę wielokierunkową. W tych warunkach mogły przetrwać tylko silnie rosnące drzewa szczepione na siewkach. Karłowe jabłonie i grusze nie miały szansy rozwoju.

Na początku lat sześćdziesiątych nastąpiły nieco lepsze warunki do rozwoju sadownictwa, co objawiało się możliwością uzyskiwania kredytów, nabywania nawozów mineralnych, środków ochrony roślin oraz maszyn i narzędzi. Przychylniejsza stała się ogólna atmosfera sprzyjająca produkcji specjalistycznej. Pod kierunkiem Instytutu Sadownictwa w Skierniewicach zaczęto propagować tzw. sady intensywne, nadal złożone z drzew szczepionych na siewkach, lecz sadzone gęściej, najczęściej 6 x 4 m, w których pielęgnacja gleby, nawożenie i opryskiwanie było całkowicie podporządkowane wymaganiom drzew. Z sadów zaczęły znikać bardzo szybko uprawy współrzędne. Podjęto produkcję nowoczesnych opryskiwaczy. W ciągu kilku lat sadownictwo się unowocześniło. Nawozy i środki ochrony roślin były tanie, a ceny na owoce bardzo korzystne. Powstało wiele specjalistycznych gospodarstw sadowniczych o dużej dochodowości. Sadownictwo rozwijało się bardzo dynamicznie.

Raptowne zmiany w naszym sadownictwie spowodowała ciężka zima w 1986/87 roku, która wy-mroziła około 1/3 drzew owocowych w sadach, a drugie tyle uszkodziła. Po tej zimie, z inicjatywy postępowych sadowników, organizacji sadowniczych i naukowych, rozpoczęto rozwijać w Polsce uprawę drzew karłowych i półkarłowych na wzór holenderski. Wzorzec holenderski polega na sadzeniu ja-

błoni karłowych szczepionych na podkładce "M.9" i grusz karłowych szczepionych na pigwie w dużym zagęszczeniu - najczęściej od 2 do 4 tysięcy drzew na hektar - i prowadzonych w formie wysmukłego wrzeciona. Jabłonie owocują już w drugim, a pełnię owocowania uzyskują w czwartym roku.

Nowy model sadu przyjął się w Polsce bardzo szybko i już w latach 1990-1995 rozwinął się na kilku tysiącach hektarów. Wzorców holenderskich nie udało się jednak naśladować wiernie z powodu słabych gleb i niedostatku opadów atmosferycznych. Dlatego w sadach z tego okresu przeważają jabłonie półkarłowe (głównie na "M.26") w liczbie około 1500 drzew na hektar. Dąży się jednak w coraz większym stopniu do uprawy drzew karłowych przy zastosowaniu nawadniania kroplowego.

Rozwój sadownictwa w Polsce w okresie powojennym był dynamiczny. Produkcja owoców wzrosła dziesięciokrotnie, z 300-400 tysięcy ton zbieranych w pierwszych latach powojennych do 3,5 miliona ton w latach 2008-2009. Złożyło się na to kilka przyczyn. Przez 40 lat powojennych obowiązywały sztywne, urzędowe, często mało opłacalne ceny na zboże, ziemniaki, żywiec i mleko, natomiast ceny na owoce i warzywa były dowolne i bardziej opłacalne. To skłaniało sadowników oraz rolników do obsadzania ziemi drzewami i krzewami owocowymi. Dzięki działalności prof. S.A. Pieniążka, Instytutu Sadownictwa w Skierniewicach i wyższych uczelni łatwy był dostęp do wiedzy oraz nabywania umiejętności sadowniczej. W latach siedemdziesiątych władze państwowe dostrzegły możliwości pozyskiwania dewiz z eksportu owoców i dlatego udzielano dużej pomocy spółdzielczości ogrodniczej oraz sadownikom w rozwoju plantacji wiśni i krzewów owocowych, zwłaszcza truskawek. Rewolucję w uprawie porzeczek zrobił kombajn do ich zbioru skonstruowany w Instytucie Sadownictwa. Na rynku pojawiły się skuteczne środki do zwalczania chorób i szkodników, co przyczyniło się do rozwoju uprawy jabłoni. W latach osiemdziesiątych zbiory owoców osiągnęły blisko 2 miliony ton. Katastrofalna zima w roku 1987 spowodowała wy-marznięcie 30% drzewostanu i trwałe uszkodzenie 40%. Zbiory owoców zmniejszyły się o 30%. W dwa lata po tej sadowniczej tragedii otwarły się granice na zachód. Dzięki temu zaczęliśmy importować do kraju karłowe podkładki, wartościowe odmiany i nowe technologie. To spowodowało skokowy postęp, z którego korzystamy do dziś. Doczekaliśmy się bardzo wysokich zbiorów owoców i jednocześnie trudnych problemów, jak je sprzedać, by uzyskać dochód na codzienną egzystencję i konieczny rozwój. Odpowiedź, jak poprowadzić dochodowy sad nie jest łatwa, ale możliwa. Prowadzenie sadu dochodowego nie może być tylko pogonią za wysoką wydajnością z hektara, lecz musi być przemyślanym działaniem, jak uzyskać godziwy dochód z produkcyjnej działalności. Trzeba zmniejszać koszty produkcji przez podnoszenie plonów i ograniczanie pracy ręcznej. Należy dążyć do produkcji owoców najwyższej jakości. Usprawniać sprzedaż owoców przez organizowanie się w grupy producentów.

Polska zajmuje obecnie pierwsze miejsce w produkcji owoców w Europie. Owoce uprawia w Polsce około 300 tysięcy gospodarstw sadowniczych na powierzchni 270 tysięcy hektarów. W latach 2008 i 2009 roczne zbiory owoców przekraczały 3,5 miliona ton, w tym jabłek około 2,8 miliona ton. Tak wysokie zbiory świadczą o potencjalnych możliwościach naszych sadów. W niektórych latach plony są niestety drastycznie obniżane przez mrozy zimowe lub przymrozki wiosenne.

Data dodania produktu: 31 stycze 2011.